{"id":14,"date":"2022-07-18T21:41:15","date_gmt":"2022-07-18T21:41:15","guid":{"rendered":"http:\/\/www.pankow.pl\/?p=14"},"modified":"2022-07-21T11:13:09","modified_gmt":"2022-07-21T11:13:09","slug":"na-granicy-zycia-i-smierci-cross-maraton-pustyni-bledowskiej-2015","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/2022\/07\/18\/na-granicy-zycia-i-smierci-cross-maraton-pustyni-bledowskiej-2015\/","title":{"rendered":"Na granicy \u017cycia i \u015bmierci [Cross maraton Pustyni B\u0142\u0119dowskiej 2015]"},"content":{"rendered":"\n<p>Plan by\u0142 doskona\u0142y, przemy\u015blany, dopracowany w szczeg\u00f3\u0142ach, w trzech s\u0142owach mo\u017cna by go opowiedzie\u0107: przyby\u0142em, zobaczy\u0142em, zwyci\u0119\u017cy\u0142em\u2026 i faktycznie by\u0142o veni, vidi, niestety zabrak\u0142o tym razem vici.<\/p>\n\n\n\n<p>W tym roku pustynia pokaza\u0142a swoje prawdziwe oblicze. Po nieoczekiwanym sukcesie w zesz\u0142orocznym maratonie i po solidnie przebieganym okresie zimowo \u2013 wiosennym, pomimo problem\u00f3w z kontuzj\u0105 i brakami w treningach szybko\u015bciowych optymizm by\u0142 wielki i wydawa\u0142 si\u0119 ca\u0142kiem uzasadniony. Sukces w ultramaratonie GoToHell jeszcze poprostowa\u0142 zwoje w rozumie i nawet wyra\u017any zjazd w p\u00f3\u0142maratonie puckim nie zachwia\u0142 moim optymizmem przed drug\u0105 potyczk\u0105 z Pustynia B\u0142\u0119dowsk\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Cel minimum jaki sobie postawi\u0142em to poprawi\u0107 wynik z 2014 roku czyli 5. miejsce open i czas 4 godz. 18 min. \u2013 ambitnie i realnie jak oceni\u0142em rado\u015bnie \u2013 r\u00f3wnie rado\u015bnie do\u0142o\u017cy\u0142em do celu miejsce na pudle! Plan postara\u0142em si\u0119 \u017ceby by\u0142 prosty, jad\u0119 do 30 km na t\u0119tnie 175, a p\u00f3\u017aniej cisn\u0119 do mety na maksa. Z chwil\u0105 ustanowienia planu pojawi\u0142 si\u0119 spok\u00f3j i zadowolenie, granicz\u0105ce z pewno\u015bci\u0105 osi\u0105gni\u0119cia sukcesu, kt\u00f3rym lekko zako\u0142ysa\u0142y dochodz\u0105ce zewsz\u0105d prognozy pogody zapowiadaj\u0105ce naprawd\u0119 pustynn\u0105 pogod\u0119 w dniu startu. Zako\u0142ysanie nie by\u0142o jednak na tyle mocne \u017ceby radosne oczekiwanie zapaskudzi\u0142 nawet cie\u0144 w\u0105tpliwo\u015bci co do ostatecznego triumfu.<\/p>\n\n\n\n<p>Jedyne poddenerwowanie jakie towarzyszy\u0142o mi w dniach poprzedzaj\u0105cych start zwi\u0105zane by\u0142o z samochodem, kt\u00f3ry wykrzaczy\u0142 si\u0119 kilka dni przed zawodami na obwodnicy Wroc\u0142awia, podczas podr\u00f3\u017cy do Miko\u0142owa do Pauliny i Marcina, gdzie razem z Bejbe, Mikim i Matim mieli\u015bmy cieszy\u0107 si\u0119 wakacjami. brak samochodu oznacza\u0142 problem z dotarciem na start, bo \u015brodki komunikacji publicznej zapewnia\u0142y jakie\u015b 4 do 5 godzin wra\u017ce\u0144 podczas 80-kilometrowej podr\u00f3\u017cy z Miko\u0142owa na Pustyni\u0119 B\u0142\u0119dowsk\u0105. Paulina wyci\u0105gn\u0119\u0142a pomocn\u0105 d\u0142o\u0144 i zaproponowa\u0142a, \u017ce zawiezie nasz\u0105 ekip\u0119 na start swoim (jak\u017ce wypasionym) samochodem. takim to sposobem dotar\u0142em wraz z moim wiernym backup teamem na start pe\u0142en optymizmu, mimo wyj\u0105tkowo wrednej prognozie pogody \u2013 pe\u0142ne s\u0142o\u0144ce, temperatura jak na Saharze i zero wiatru. Zanosi\u0142o si\u0119 na ci\u0119\u017cki bieg, ale to tylko nakr\u0119ca\u0142o mnie jeszcze bardziej na walk\u0119 o zwyci\u0119stwo.<\/p>\n\n\n\n<p>Co posz\u0142o nie tak?<\/p>\n\n\n\n<p>Odpu\u015bci\u0142em sobie rozgrzewk\u0119 przed startem, ograniczy\u0142em si\u0119 do spaceru z \u017con\u0105 i lekkiego rozci\u0105gania, to wystarczy\u0142o \u017cebym zla\u0142 si\u0119 potem i wysuszy\u0142 na przys\u0142owiowy wi\u00f3r. Ciekawe, \u017ce zamiast pomy\u015ble\u0107 jak ogarn\u0105\u0107 ekstremalne warunki pogodowe po mojej g\u0142owie ko\u0142ata\u0142a si\u0119 jedna my\u015bl \u2013 pogoda os\u0142abi konkurent\u00f3w i \u0142atwiej b\u0119dzie ich pogoni\u0107 \ud83d\ude42 Nap\u0119dzany t\u0105 buduj\u0105ca my\u015bl\u0105 wyruszy\u0142em rze\u015bko na tras\u0119 z powa\u017cnym zamiarem pokonania pustyni, pogody, konkurencji i samego siebie.<\/p>\n\n\n\n<p>Endorfiny rado\u015bnie uderzy\u0142y do g\u0142owy i wyruszy\u0142em w gronie 40 podobnych jak ja szalonych biegaczy na podb\u00f3j pustyni. Pierwsze 3 kilometry trasy prowadz\u0105 przez dukty le\u015bne i dopiero pod koniec 3 kilometra pojawiaj\u0105 si\u0119 ha\u0142dy \u017c\u00f3\u0142tego piasku zapowiadaj\u0105ce nieuchronnie zbli\u017caj\u0105c\u0105 si\u0119 z ka\u017cdym krokiem prawdziw\u0105 \u201ezabaw\u0119\u201d w piasku. Od 4 kilometra las kar\u0142owacieje, ubite \u015bcie\u017cki zamieniaj\u0105 si\u0119 w regularn\u0105 piaszczyst\u0105 \u0142ach\u0119, a powietrze traci ostatnie \u015blady wilgotno\u015bci i staje si\u0119 naprawd\u0119 gor\u0105ce. W tym szczeg\u00f3lnym miejscu we wszech\u015bwiecie \u017carty si\u0119 ko\u0144cz\u0105, a zaczyna si\u0119 w prawdziwa walka z tras\u0105, dystansem, warunkami atmosferycznymi i z samym sob\u0105, bo mo\u017cecie wierzy\u0107 organizm bardzo szybko dochodzi do wniosku, \u017ce robicie mu krzywd\u0119 i przechodzi w trym emergency.<\/p>\n\n\n\n<p>Pierwsze 3 i p\u00f3\u0142 kilometra trzyma\u0142em za\u0142o\u017cone tempo i t\u0119tno i prowadzi\u0142em ca\u0142\u0105 stawk\u0119 w stron\u0119 s\u0142o\u0144ca z przekonaniem, \u017ce to b\u0119dzie m\u00f3j wy\u015bcig. Mimo wysokiej ju\u017c temperatury przez las bieg\u0142o si\u0119 ca\u0142kiem przyjemnie, chocia\u017c pod koniec 3 kilometra zacz\u0105\u0142em odczuwa\u0107 pierwsze oznaki ubytku wody z organizmu. Na ten sygna\u0142 ostrzegawczy przesta\u0142em jara\u0107 si\u0119 prowadzeniem w biegu i skupi\u0142em uwag\u0119 na utrzymaniu t\u0119tna w za\u0142o\u017conym zakresie i mo\u017cliwie wysokiego poziomu nawodnienia. O ile pierwsza cz\u0119\u015b\u0107 planu okaza\u0142a si\u0119 stosunkowo prosta do zrealizowania o tyle poziom wody pomi\u0119dzy pierwszym wodopojem usytuowanym na skraju pustyni i drugim w jej sercu spad\u0142 niepokoj\u0105co mocno. Co posz\u0142o nie tak? Za\u0142o\u017cy\u0142em w ciemno, na podstawie maila od organizatora biegu, \u017ce wodopoje b\u0119d\u0105 co oko\u0142o 2,5 \u2013 3 kilometry i odpu\u015bci\u0142em sobie d\u017awiganie na plecach camelbaga. Uwierzcie, \u017ce po kilku godzinach biegu w upale, woda w bagu pita nie dostarcza wyj\u0105tkowych wra\u017ce\u0144, tym bardziej je\u015bli jest zmieszana i wstrz\u0105\u015bni\u0119ta z izotonikiem. Niestety by\u0142o niezupe\u0142nie tak jak informowa\u0142 organizator. Drugi wodop\u00f3j by\u0142 oddalony od pierwszego o prawie 6 kilometr\u00f3w. Ta w normalnych warunkach nie bardzo istotna r\u00f3\u017cnica okaza\u0142a si\u0119 bardzo znacz\u0105ca, wr\u0119cz decyduj\u0105ca tego upalnego poranka.<\/p>\n\n\n\n<p>Po 3 \u2013 4 kilometrach biegu po \u201eprawdziwej\u201d pustyni t\u0119tno zacz\u0119\u0142o rosn\u0105\u0107 przy tym samym tempie biegu, co jednoznacznie wskazywa\u0142o na pocz\u0105tek przegrzania organizmu i co za tym idzie zbli\u017caj\u0105cego si\u0119 odwodnienia. Kontroluj\u0105c sytuacj\u0119 dotar\u0142em do wodopoju, wla\u0142em w siebie izotonik i wod\u0119 i orze\u017awiony wyruszy\u0142em w dalsza drog\u0119 na Czubatk\u0119, gdzie czeka\u0142a na mnie grupa wiernych kibic\u00f3w. Pokona\u0142em kawa\u0142 pustyni i podbieg pod g\u00f3r\u0119 z werw\u0105 i entuzjazmem kalkuluj\u0105c w rozumie na kt\u00f3rych kilometrach b\u0119d\u0119 dogania\u0142 wyprzedzaj\u0105cych mnie zawodnik\u00f3w, a by\u0142em pi\u0105ty. Na szczycie znajdowa\u0142 trzeci wodop\u00f3j. Uzupe\u0142ni\u0142em ubytek wody, popi\u0142em izo i w\u015br\u00f3d gor\u0105cego dopingu fan\u00f3w ruszy\u0142em z d\u00f3\u0142 aby przez las otaczaj\u0105cy stawy: Zielony i Czerwony, by wr\u00f3ci\u0107 na pustyni\u0119 i zamkn\u0105\u0107 pierwsz\u0105 dwudziestokilometrow\u0105 p\u0119tl\u0119. Droga przez las posz\u0142a g\u0142adko, w por\u00f3wnaniu z ubieg\u0142orocznym hardkorowym b\u0142otnistym zbiegiem wr\u0119cz lajtowo. Po powrocie na otwart\u0105 pustyni\u0119 pocz\u0105tkowo bieg\u0142o mi si\u0119 nie\u017ale, za nied\u0142ugo jednak zacz\u0119\u0142y si\u0119 jednak pojawia\u0107 kolejne oznaki przegrzania. T\u0119tno lekko si\u0119 podnios\u0142o i przed wodopojem musia\u0142em zmniejszy\u0107 tempo aby utrzyma\u0107 si\u0119 w zakresie t\u0119tna. Na wodopoju wypi\u0142em mam wra\u017cenie wiadro p\u0142yn\u00f3w i ruszy\u0142em dalej. Czeka\u0142 mnie teraz najtrudniejszy odcinek, 6 kilometr\u00f3w po otwartej pustyni w pal\u0105cym ju\u017c s\u0142o\u0144cu. Ten odcinek biegu okaza\u0142 si\u0119 decyduj\u0105cy\u2026 zdecydowa\u0142 o pora\u017cce \ud83d\ude42<\/p>\n\n\n\n<p>Sygna\u0142y jakie zacz\u0119\u0142y bardzo szybko dociera\u0107 do g\u0142owy by\u0142y wysoce niepokoj\u0105ce. Nawet w nieprawdopodobnej temperaturze (laski na wodopoju zmierzy\u0142y 38,5 stopnia w cieniu) m\u00f3zg nie mia\u0142 najmniejszych problem\u00f3w z interpretacj\u0105 \u2013 co\u015b, a raczej wszystko idzie nie tak jak i\u015b\u0107 mia\u0142o. T\u0119tno wystrzeli\u0142o do 185 uderze\u0144 na minut\u0119, mimo \u017ce zwolni\u0142em tak bardzo \u017ce czu\u0142em si\u0119 na jakbym bieg\u0142 na zwolnionym filmie. Wyobrazi\u0142em sobie jak moje serce musi zapieprza\u0107, \u017ceby w tych warunkach utrzyma\u0107 funkcje \u017cyciowe w pozycji \u201eON\u201d i po raz pierwszy od zawsze poczu\u0142em niepok\u00f3j. O ile ju\u017c nie jeden raz w czasie ekstremalnych bieg\u00f3w mia\u0142em \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce za\u0142o\u017cenia taktyczne sypi\u0105 si\u0119 na skutek pope\u0142nianych b\u0142\u0119d\u00f3w i rozpoczyna si\u0119 walka o przetrwanie, tym razem pomy\u015bla\u0142em, \u017ce sytuacja jest naprawd\u0119 powa\u017cna. Nie wiem dlaczego przypomnia\u0142a mi si\u0119 scena z jakiego\u015b filmu, nie pami\u0119tam z jakiego, g\u0142\u00f3wny bohater ostatkiem si\u0142 pow\u0142\u00f3czy nogami przez Sahar\u0119, potyka si\u0119 i turla w d\u00f3\u0142 wielkiej wydmy. L\u0105duje z\u0119bami w piasku i kiedy podnosi g\u0142ow\u0119 i d\u017awiga si\u0119 na czworaka, kl\u0119ka oko w oczod\u00f3\u0142 z ko\u015bciotrupem.<\/p>\n\n\n\n<p>Na kanwie tej sceny zrobi\u0142em szybko bilans. Rozum podpowiada jedyne s\u0142uszne rozwi\u0105zanie \u2013 zwolni\u0107 jeszcze bardziej i obni\u017cy\u0107 t\u0119tno do 175, jako\u015b dojecha\u0107 do kolejnego wodopoju, wypi\u0107 ile tylko si\u0119 da i biec dalej w planowanym t\u0119tnie. Niestety tego dnia rozum ze swoja jak\u017ce rozs\u0105dn\u0105 koncepcj\u0105 nie zdo\u0142a\u0142 na d\u0142u\u017cej utrzyma\u0107 mojej uwagi \ud83d\ude42 zdecydowanie tego piekielnego poranka lepiej radzi\u0142a sobie u\u0142a\u0144ska fantazja. To\u017c to dopiero 1\/3 dystansu, teraz w\u0142a\u015bnie nale\u017cy cisn\u0105\u0107 a nie odpuszcza\u0107. Je\u015bli teraz zwolni\u0119 to nie tylko strac\u0119 zapewne szanse na walk\u0119 z wyprzedzaj\u0105ca mnie czw\u00f3rk\u0105 zawodnik\u00f3w ale prawdopodobnie dogoni\u0105 i przegoni\u0105 mnie nast\u0119pni. Spokojny bieg z trosk\u0105 o zdrowie czy szalona jazda bez trzymanki? Decyzja by\u0142a naprawd\u0119 \u0142atwa. Pieprzy\u0107 t\u0119tno 175! Trzymam tempo i w miar\u0119 mo\u017cliwo\u015bci staram si\u0119 trzyma\u0107 t\u0119tno bli\u017cej 180 ni\u017c 185. Dumny i radosny po zatwierdzeniu nowego planu ruszy\u0142em przez ha\u0142dy pustynnego piasku aby go zrealizowa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Suchy jak wi\u00f3r i dziwnie obola\u0142y dobieg\u0142em wreszcie do wodopoju. Da\u0142em sobie d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119 na uzupe\u0142nienie wody. Efekt tej przerwy by\u0142 dwojaki \u2013 raz poczu\u0142em si\u0119 lepiej, dwa dogoni\u0142o mnie trzech zawodnik\u00f3w. Kiedy dobiegali do wodopoju, ja ruszy\u0142em dalej. Przez kolejne 3 kilometry mieli\u015bmy korzysta\u0107 z dobrodziejstwa cienia, bowiem ten odcinek trasy (nawr\u00f3t na druga p\u0119tl\u0119) prowadzi\u0142 przez las. Na pocz\u0105tku nawet przez ubit\u0105 drog\u0119, stopniowo jednak przechodz\u0105c\u0105 w piaszczyst\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119, ale dawa\u0142 cie\u0144 i ogromna ulg\u0119 od pal\u0105cego s\u0142o\u0144ca. Przez ponad kilometr s\u0142ysza\u0142em za plecami tupot 3 par n\u00f3g, p\u00f3\u017aniej ju\u017c tylko jednej pary, a wreszcie biegacz kt\u00f3rego ta para n\u00f3g nios\u0142a wyprzedzi\u0142 mnie. Nie da\u0142em si\u0119 ponie\u015b\u0107 emocjom i od wodopoju konsekwentnie trzyma\u0142em si\u0119 nowego planu \u2013 t\u0119tno 180 przez las, po twardym i w cieniu cho\u0107 zbyt wysokie jak na panuj\u0105ce warunki i tak powinno da\u0107 organizmowi szans\u0119 na pozbieranie si\u0119 do kupy przed kolejn\u0105 wypraw\u0105 na pustyni\u0119. Tu\u017c przed wbiegni\u0119ciem na otwart\u0105 pustyni\u0119 b\u0119dzie jeszcze wodop\u00f3j wi\u0119c plan wydawa\u0142 si\u0119 ryzykowny ale realny.<\/p>\n\n\n\n<p>Po kolejnym kilometrze plan wydawa\u0142 si\u0119 jeszcze bardziej realny, odzyska\u0142em miejsce. Kiedy pojawi\u0142 si\u0119 sypki piach pod stopami wyprzedzi\u0142em zawodnika, kt\u00f3ry wyprzedzi\u0142 mnie kilka minut wcze\u015bniej i nabra\u0142em nowej wiary w sukces. Na wodop\u00f3j wbieg\u0142em, wr\u0119cz wpad\u0142em z energi\u0105 i entuzjazmem. My\u015bl przewodnia jaka zawita\u0142a do mojej g\u0142owy brzmia\u0142a \u201emoc powraca\u201d. Wla\u0142em w siebie 3\/4 litra wody i ruszy\u0142em na kolejny podb\u00f3j pustyni. P\u00f3\u017aniej zastanawia\u0142em si\u0119 czy ju\u017c by\u0142em ot\u0119pia\u0142y od temperatury i braku wody czy te\u017c dosta\u0142em \u201estrza\u0142\u201d adrenaliny i endorfin. Jeszcze p\u00f3\u017aniej przesta\u0142em si\u0119 nad tym zastanawia\u0107 bo jak mia\u0142o si\u0119 okaza\u0107 za jakie\u015b 5 kilometr\u00f3w nie mia\u0142o to wi\u0119kszego znaczenia dla dalszych wydarze\u0144.<\/p>\n\n\n\n<p>Przez 2 \u2013 3 kilometry za wodopojem sz\u0142o zupe\u0142nie dobrze, niesiony entuzjazmem ucieka\u0142em konkurentom i desperacko atakowa\u0142em kolejne ha\u0142dy piachu. Pomy\u015bla\u0142em, \u017ce zosta\u0142o jeszcze tylko jakie\u015b 17 \u2013 18 kilometr\u00f3w i ju\u017c tylko niespe\u0142na dwie d\u0142ugo\u015bci najgorszej pustyni i chyba w tym momencie zacz\u0105\u0142em biec szybciej. Nie jestem pewien, bo w tym momencie biegu moja g\u0142owa i moje cia\u0142o chyba nie stanowi\u0142y jednej sp\u00f3jnej ca\u0142o\u015bci. Ciekawe, \u017ce pami\u0119tam doskonale, na my\u015bl o 17 kilometrach do mety zacz\u0105\u0142em si\u0119 u\u015bmiecha\u0107. Teraz kiedy to pisze jestem przekonany, \u017ce by\u0142 to pierwszy objaw ob\u0142\u0119du, gor\u0105czki pustynnej. 17 kilometr\u00f3w po pustyni w temperaturze 38,5 stopnia w cieniu, przy pal\u0105cym, osi\u0105gaj\u0105cym w\u0142a\u015bnie zenit s\u0142o\u0144cu to nie jest pow\u00f3d do u\u015bmiechu \u2013 zaczyna\u0142em traci\u0107 kontakt z baz\u0105\u2026<br>I ma\u0142o brakowa\u0142o \u017cebym straci\u0142 kontakt z baz\u0105 definitywnie. Do wodopoju brakowa\u0142o mi niespe\u0142na p\u00f3\u0142 kilometra kiedy przyszed\u0142 koniec. Pewnie by\u0142em zbyt og\u0142upia\u0142y \u017ceby si\u0119 po\u0142apa\u0107 \u017ce to w\u0142a\u015bnie jest m\u00f3j koniec wy\u015bcigu bo go przegapi\u0142em i pobieg\u0142em dalej. \u017beby by\u0107 dok\u0142adnym to dalej poszed\u0142em. W jednej chwili zadzia\u0142o si\u0119 kilka rzeczy. Momentalny zawr\u00f3t g\u0142owy i pulsuj\u0105cy b\u00f3l, kolorowe plamy lataj\u0105ce przed oczami i uczucie bezsi\u0142y, jakby kto\u015b mi od\u0142\u0105czy\u0142 zasilanie. Wstyd si\u0119 przyzna\u0107 ale pierwszy raz od jaki\u015b 42 lat wystraszy\u0142em si\u0119 na powa\u017cnie. Ba\u0142em si\u0119 dalej biec. Wiedzia\u0142em, \u017ce jestem na granicy \u015bwiadomo\u015bci i odwodnienia. 400 metr\u00f3w do wodopoju przeszed\u0142em. Stopniowo id\u0105c odzyskiwa\u0142em kontrole nad sytuacja zewn\u0119trzn\u0105 i wewn\u0119trzn\u0105. S\u0105dz\u0119, \u017ce si\u0142 doda\u0142a mi my\u015bl, \u017ce w\u0142a\u015bnie przegra\u0142em. Szczerze m\u00f3wi\u0105c chcia\u0142em si\u0119 w\u015bciec ale zwyczajnie nie mia\u0142em na to si\u0142y. Dotaszczy\u0142em si\u0119 do wodopoju i sp\u0119dzi\u0142em tam najprzyjemniejsze kilkana\u015bcie minut ca\u0142ego biegu. Nie pami\u0119tam czy sta\u0142em, siedzia\u0142em, chocia\u017c jestem raczej pewien, \u017ce nie upad\u0142em (cho\u0107 nie brakowa\u0142o wiele \u017cebym zwali\u0142 si\u0119 na prawie ch\u0142odny piasek pod wiat\u0105). Nie wiem co pi\u0142em i ile pi\u0142em, chyba zjad\u0142em jakie\u015b banany. Pami\u0119tam, \u017ce rozmawia\u0142em z lud\u017ami z obs\u0142ugi punktu od\u017cywczego, chyba mi gratulowali dobrego biegu i m\u00f3wili, \u017ce dobieg\u0142em do nich pi\u0105ty. W zasadzie w tamtej chwili mia\u0142em to w dupie. Wiedzia\u0142em, \u017ce m\u00f3g\u0142bym by\u0107 nawet i pierwszy, a od teraz b\u0119d\u0119 ju\u017c tylko z w\u0142asn\u0105 s\u0142abo\u015bci\u0105. Rozpoczyna\u0142a si\u0119 znana i niezmiennie irytuj\u0105ca taktyka \u2013 byle dobiec. By\u0142em naprawd\u0119 zm\u0119czony, realnie odwodniony, w\u0142a\u015bciwie pogodzony z nieuniknionym ale mimo to wkurzony. Chyba wkurzony na siebie bo niby da\u0142em si\u0119 ponie\u015b\u0107 emocjom i przesadzi\u0142em, ale z drugiej strony czu\u0142em, \u017ce gdybym pobieg\u0142 inaczej (wolniej) te\u017c by\u0142bym niezadowolony na mecie. Podj\u0105\u0142em walk\u0119 i przegra\u0142em, ale za to walczy\u0142em na granicy \u017cycia i \u015bmierci. Zaraz, jeszcze nie przegra\u0142em! Do przegranej brakowa\u0142o mi jeszcze oko\u0142o 14 kilometr\u00f3w!<\/p>\n\n\n\n<p>Fakap si\u0119 ju\u017c dokona\u0142 wi\u0119c dokona\u0142em szybkiej reorganizacji priorytet\u00f3w. Postanowi\u0142em dla odmiany (od zawsze) pokierowa\u0107 si\u0119 rozs\u0105dkiem i ustali\u0142em najwy\u017cszy priorytet \u2013 zdrowie. Dumny z siebie dokona\u0142em jeszcze tylko ma\u0142ej korekty \u2013 zdrowie i uko\u0144czenie wy\u015bcigu. Po kolejnej chwili zadumy i jeszcze jednej zmianie w wersji ostatecznej cel wybrzmia\u0142 \u2013 uko\u0144czenie biegu za wszelk\u0105 cen\u0119 i zdrowie z nadziej\u0105, \u017ce nie b\u0119dzie cen\u0105. G\u0142upie ale autozajebiste \ud83d\ude42 nic nie poradz\u0119, \u017ce ju\u017c taki jestem \u2013 zawsze ko\u0144cz\u0119 to co zaczynam.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie wiem na ile wolno przetwarza\u0142em powy\u017csze my\u015bli, niemniej kiedy ju\u017c ustali\u0142em dalsze plany na bieg poczu\u0142em si\u0119 zdecydowanie lepiej fizycznie. Nie mierzy\u0142em czasu tego pit stopu ale my\u015bl\u0119, \u017ce sp\u0119dzi\u0142em tam co najmniej 10 minut. Kiedy wyrusza\u0142em po raz drugi zdobywa\u0107 Czubatk\u0119 by\u0142em 9 albo 10 i co dziwne by\u0142o mi to zupe\u0142nie oboj\u0119tne. Jak pokr\u0119tnie bym sobie nie t\u0142umaczy\u0142, \u017ce jest inaczej, \u015bwiadomie i pod\u015bwiadomie wiedzia\u0142em, \u017ce jest dla mnie po zawodach i \u017ce dotarcie do mety w jakikolwiek spos\u00f3b b\u0119dzie od teraz wyzwaniem samym w sobie. Kiedy marszobieg\u0142em na pe\u0142nym luzie psychicznym i lekko okaleczonym zm\u0119czeniem luzie fizycznym w kierunku szczytu zda\u0142em sobie spraw\u0119, \u017ce tak naprawd\u0119 by\u0142em o krok i to dos\u0142ownie o krok od punktu w kt\u00f3rym zawodnik schodzi z trasy a organizator przy jego nazwisku wpisuje \u201enie uko\u0144czy\u0142\u201d. Tak na marginesie tego dnia swoja walk\u0119 z pustyni\u0105 przegra\u0142o 25% uczestnik\u00f3w maratonu! 25%, co czwarty zawodnik nie dobieg\u0142 do mety, a w tym biegu nie startuj\u0105 przypadkowi biegacze.<\/p>\n\n\n\n<p>Droga pod g\u00f3r\u0119 i z g\u00f3ry przebieg\u0142a w\u0142a\u015bciwie bez historii, pojawi\u0142 si\u0119 problem ze skurczami odwodnionych mi\u0119\u015bni przy pokonywaniu nier\u00f3wnych piaszczystych \u0142ach wi\u0119c chocia\u017c odzyska\u0142em troch\u0119 si\u0142 i ca\u0142\u0105 werw\u0119 musia\u0142em si\u0142\u0105 rzeczy kontynuowa\u0107 spokojny marszobieg. Po wdrapaniu si\u0119 na Czubatk\u0119 pozwoli\u0142em sobie na kolejna d\u0142u\u017csz\u0105 przerw\u0119. Uzupe\u0142ni\u0142em p\u0142yny, przebra\u0142em koszulk\u0119 i skarpetki, chyba co\u015b zjad\u0142em. Skupia\u0142em si\u0119 przede wszystkim na nadrabianiu min\u0105 i robieniu wra\u017cenia wyluzowanego i zrelaksowanego przed Bejbe i reszt\u0105 ekipy koczuj\u0105cymi na Czubatce. Kto\u015b jeszcze mnie wyprzedzi\u0142, zanotowa\u0142em to na wp\u00f3\u0142 \u015bwiadomie. Rzuci\u0142em nonszalancko, \u017ce lekko przeszar\u017cowa\u0142em i do mety b\u0119d\u0119 wolniutko truchta\u0142 i ruszy\u0142em dalej. Rekreacyjnie zbieg\u0142em z g\u00f3ry i wr\u00f3ci\u0142em do g\u0142\u00f3wnego mojego zaj\u0119cia tego dnia \u2013 pokonywanie nieprawdopodobnych ilo\u015bci piasku na Pustyni B\u0142\u0119dowskiej \ud83d\ude42<\/p>\n\n\n\n<p>Dobieg\u0142em i domaszerowa\u0142em do mojego ulubionego wodopoju, zaliczy\u0142em kolejn\u0105 d\u0142u\u017csz\u0105 przerw\u0119 pij\u0105c du\u017co wody i izotoniku. Dobieg\u0142 tam kolejny zawodnik, zm\u0119czony znacznie bardziej ode mnie i na granicy wytrzyma\u0142o\u015bci psychicznej. Po kr\u00f3tkiej pogadance motywacyjnej razem rozpocz\u0119li\u015bmy ostatni etap biegu, etap najtrudniejszy przez serce pustyni. pozosta\u0142o nam jakie\u015b 8 kilometr\u00f3w do mety. Brn\u0105c przez piaski pod piek\u0105cym s\u0142o\u0144cem pokonywali\u015bmy te kilometry naprawd\u0119 wolno, walcz\u0105c z b\u00f3lem i gor\u0105cem ale z ka\u017cdym krokiem byli\u015bmy bli\u017cej celu. Darek skupi\u0142 si\u0119 na dobrni\u0119ciu na skraj pustyni do ostatniego wodopoju i powtarza\u0142 co chwil\u0119, \u017ce jak tam dotrze i wleje w siebie ca\u0142\u0105 wod\u0119 to na 100% przebiegnie ostatnie 2 kilometry do mety. Ja mia\u0142em sw\u00f3j plan, z Darkiem (noga w nog\u0119 albo na plecach je\u015bli si\u0119 podda) bez zb\u0119dnej brawury dobiec i doj\u015b\u0107 do mety, oszcz\u0119dzaj\u0105c tyle zdrowia ile si\u0119 da.<\/p>\n\n\n\n<p>Sze\u015b\u0107 kilometr\u00f3w do ostatniego wodopoju naprawd\u0119 bola\u0142y, u\u015bwiadomi\u0142y mi jak blisko by\u0142em \u201eodci\u0119cia\u201d i jaki koszt b\u0119d\u0119 musia\u0142 zap\u0142aci\u0107 za doprowadzenie si\u0119 do granicy \u015bwiadomo\u015bci i odwodnienia. Nadrabiaj\u0105c min\u0105 brn\u0105\u0142em przed siebie z nies\u0142abn\u0105ca pewno\u015bci\u0105, \u017ce do mety dotr\u0119 . Darek o\u017cywi\u0142 si\u0119 zdecydowanie kiedy pustynia zacz\u0119\u0142a powoli przeradza\u0107 si\u0119 w las, a ja niezmiennie prowadzi\u0142em nas do mety. Tu\u017c przed wodopojem spotkali\u015bmy Bejbe. Zaniepokojona, \u017ce tak d\u0142ugo mnie nie ma na mecie (wychodzi, \u017ce dobrze maskowa\u0142em zapa\u015b\u0107 na Czubatce) wysz\u0142a mi naprzeciw zdecydowana przeczesa\u0107 pustyni\u0119 je\u015bli b\u0119dzie musia\u0142a \u017ceby mnie odnale\u017a\u0107. W towarzystwie Agnieszki doszli\u015bmy do wodopoju. Darek wyruszy\u0142 zgodnie z obietnic\u0105 lekkim truchtem na ko\u0144cowe 2 kilometry, ja pomaszerowa\u0142em z Bejbe u boku.<br>Przed ostatni\u0105 prost\u0105 poczeka\u0142em a\u017c Bejbe pobiegnie na lini\u0119 mety z aparatem i przyst\u0105pi\u0142em do finiszowej sesji zdj\u0119ciowej, kt\u00f3ra zreszt\u0105 wysz\u0142a ca\u0142kiem dobrze.<\/p>\n\n\n\n<p>To by\u0142 naprawd\u0119 ekstremalny bieg. Spodziewa\u0142em si\u0119 nieludzkich warunk\u00f3w i takie w\u0142a\u015bnie by\u0142y. My\u015bl\u0119, \u017ce by\u0142em na nie gotowy ale pope\u0142ni\u0142em b\u0142\u0119dy, kt\u00f3re doprowadzi\u0142y mnie na skraj \u015bwiadomo\u015bci. By\u0142a to dla mnie prawdziwa lekcja, za kt\u00f3r\u0105 mog\u0142em zap\u0142aci\u0107 znacznie wi\u0119ksz\u0105 cen\u0119, cen\u0119 zdrowia, ni\u017c t\u0105 kt\u00f3r\u0105 zap\u0142aci\u0142em faktycznie. Uczciwie musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce cho\u0107 uwa\u017cam ten bieg za przegrany z kretesem, to jestem dumny z siebie, \u017ce potrafi\u0142em w krytycznym momencie odzyska\u0107 kontrol\u0119 nad biegiem i nad organizmem. Wiem, \u017ce ta lekcja nie p\u00f3jdzie na marne i za rok b\u0119d\u0119 zn\u00f3w sta\u0142 z podniesion\u0105 g\u0142owa na granicy Pustyni B\u0142\u0119dowskiej i planowa\u0142 jak wbiec na podium tego wyj\u0105tkowego wy\u015bcigu.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Plan by\u0142 doskona\u0142y, przemy\u015blany, dopracowany w szczeg\u00f3\u0142ach, w trzech s\u0142owach mo\u017cna by go opowiedzie\u0107: przyby\u0142em, zobaczy\u0142em, zwyci\u0119\u017cy\u0142em\u2026 i faktycznie by\u0142o&hellip;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":116,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[2],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14"}],"collection":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=14"}],"version-history":[{"count":4,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":161,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/14\/revisions\/161"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/116"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=14"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=14"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=14"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}