{"id":24,"date":"2022-07-19T08:00:24","date_gmt":"2022-07-19T08:00:24","guid":{"rendered":"http:\/\/www.pankow.pl\/?p=24"},"modified":"2022-07-21T11:09:12","modified_gmt":"2022-07-21T11:09:12","slug":"iv-bieg-rzeznika-ultra-historia-o-czlowieku-ktory-zlekcewazyl-gory-i-gory-kopnely-go-mocno-w-rzyc-ale-on-nie-zrozumial-ostrzezenia-i-zamiast-isc-do-domu-powstal-z-2","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/2022\/07\/19\/iv-bieg-rzeznika-ultra-historia-o-czlowieku-ktory-zlekcewazyl-gory-i-gory-kopnely-go-mocno-w-rzyc-ale-on-nie-zrozumial-ostrzezenia-i-zamiast-isc-do-domu-powstal-z-2\/","title":{"rendered":"IV Bieg Rze\u017anika Ultra \u2013 historia o cz\u0142owieku kt\u00f3ry zlekcewa\u017cy\u0142 g\u00f3ry (cz\u0119\u015b\u0107 3)"},"content":{"rendered":"\n<p>Dawno tak nie ucieszy\u0142 mnie widok punktu \u017cywieniowego jak tego s\u0142onecznego poranka dnia 2 czerwca oko\u0142o 5:20 po\u015br\u00f3d bieszczadzkich szczyt\u00f3w. Chcia\u0142bym napisa\u0107 co\u015b ciekawego o moim pobycie na punkcie w St\u0119\u017cycy, ale jako\u015b niczego takiego nie mog\u0119 sobie przypomnie\u0107. Zjad\u0142em zup\u0119 i wszystko co wpad\u0142o mi w r\u0119ce, wypi\u0142em kilka kubk\u00f3w koli (fuj) i na koniec zjad\u0142em jeszcze p\u00f3\u0142 miski zupy (bo w po\u0142owie miski poczu\u0142em, \u017ce ju\u017c wi\u0119cej nie zjem) i zacz\u0105\u0142em zastanawia\u0107 si\u0119 nad opuszczeniem punktu. W \u017cyciu nie zdarzy\u0142o mi si\u0119 sp\u0119dzi\u0107 tyle czasu w pit stopie\u2026 przesiedzia\u0142em tam blisko 40 minut. Zebra\u0142em si\u0119 w ko\u0144cu w sobie i uda\u0142em si\u0119 w dalsz\u0105 drog\u0119, chcia\u0142bym napisa\u0107 pobieg\u0142em, ale tym razem rozruch po d\u0142ugiej przerwie trwa\u0142 prawie kilometr. Szcz\u0119\u015bciem by\u0142o to jakie\u015b p\u00f3\u0142 kilometra p\u0142askie i drugie p\u00f3\u0142 lekko pod g\u00f3r\u0119. Pozbiera\u0142em si\u0119 w ko\u0144cu na tyle, \u017ce kiedy chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej zacz\u0105\u0142 si\u0119 podbieg by\u0142em ju\u017c gotowy do walki.<\/p>\n\n\n\n<p>Kilometry od 63 do 72, od St\u0119\u017cycy na \u0141opiennik praktycznie ca\u0142y czas bieg\u0142em pod g\u00f3r\u0119. Po drodze by\u0142y ni\u017csze szczyty, Berdo, Durna i na deser po raz drugi \u0141opiennik. Zacz\u0105\u0142em powoli i ostro\u017cnie, ale szybko wykmini\u0142em, \u017ce skoro moje nogi nie chc\u0105 zbiega\u0107, moim jedynym atutem na kolejne 50 kilka kilometr\u00f3w s\u0105 podbiegi. Pozbiera\u0142em si\u0119 po odpoczynku na punkcie na tyle, \u017ce cho\u0107 nie odzyska\u0142em pe\u0142ni si\u0142 to na pewno odzyska\u0142em zapa\u0142 i dobry humor. Ruszy\u0142em wi\u0119c zdecydowanie szybciej i nast\u0119pne 8 kilometr\u00f3w na szczyt \u0141opiennika cisn\u0105\u0142em ile si\u0142 w nogach wyprzedzaj\u0105c po drodze kolejnych biegaczy (pisz\u0119 o tym bo to wa\u017cna informacja, a nie przechwa\u0142ka i b\u0119d\u0119 si\u0119 do niej odnosi\u0142 za par\u0119 kilometr\u00f3w). Sz\u0142o ca\u0142kiem dobrze jak na niedawne problemy i odci\u0119cie, mo\u017ce nawet za dobrze. Co prawda z kolejnymi kilometrami dobrze traci\u0142o na warto\u015bci, ale nadrabia\u0142em entuzjazmem i motywowa\u0142em si\u0119 wyobra\u017caj\u0105c sobie jak trac\u0119 cenny czas walcz\u0105c z czw\u00f3rkami na zbiegach (bola\u0142o nawet od my\u015blenia o zbiegu).<\/p>\n\n\n\n<p>Nie wiem czy nie umkn\u0119\u0142o to twojej uwadze, drogi czytelniku ale nie my\u015bla\u0142em ju\u017c o pokonaniu 140 kilometr\u00f3w, problem na zbiegach i prosta matematyka nie pozostawia\u0142y z\u0142udze\u0144, nie dam rady wyrobi\u0107 si\u0119 w limicie czasu. Nawet pracuj\u0105c nierozwa\u017cnie ci\u0119\u017cko na podej\u015bciach, traci\u0142em na tyle du\u017co czasu na zej\u015bciach, \u017ce \u015brednia nie tylko nie predestynowa\u0142a do walki z dystansem 140 km ale pod du\u017cym znakiem zapytania stawia\u0142a 115. Wiedzia\u0142em, \u017ce zbiegi mam w plecy i b\u0119d\u0119 tylko traci\u0142 czas i walczy\u0142 z b\u00f3lem wi\u0119c przesta\u0142em o nich rozmy\u015bla\u0107, konkluzja by\u0142a taka, \u017ce b\u0119d\u0119 robi\u0142 co si\u0119 da. Skupi\u0142em si\u0119 na podbiegach i obawach czy, a p\u00f3\u017aniej jak d\u0142ugo jeszcze wytrzymam intensywne podchodzenie pod kolejne g\u00f3ry.<\/p>\n\n\n\n<p>To jest chyba dobry moment \u017ceby podzieli\u0107 si\u0119 wa\u017cn\u0105 dla dalszej przygody informacj\u0105. Od 63 kilometra trasa biegu przebiega\u0142a wed\u0142ug jednego schematu: na g\u00f3r\u0119, z g\u00f3ry, punkt z wod\u0105, na g\u00f3r\u0119, z g\u00f3ry, punkt z wod\u0105, itd. zmienia\u0142y si\u0119 tylko odleg\u0142o\u015bci mi\u0119dzy punktami i wysoko\u015bci g\u00f3r, za to mniej wi\u0119cej podobnie wygl\u0105da\u0142y przewy\u017cszenia &#8211; oko\u0142o 500 m w g\u00f3r\u0119 i tyle\u017c w d\u00f3\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Strategia \u017ceby cisn\u0105\u0107 pod g\u00f3r\u0119 i pr\u00f3bowa\u0107 nadrabia\u0107 straty ze zbieg\u00f3w wyda\u0142a mi si\u0119 najlepsz\u0105 z mo\u017cliwych, a w zasadzie innego pomys\u0142u nie mia\u0142em, wi\u0119c maj\u0105c niejak\u0105 \u015bwiadomo\u015b\u0107 \u017ce lekko nie b\u0119dzie ruszy\u0142em w drog\u0119 do mety. Gdzie\u015b z ty\u0142u g\u0142owy budzi\u0142 si\u0119 niepok\u00f3j, czy zd\u0105\u017c\u0119 na czas, pami\u0119taj\u0105c jak mnie od\u0142\u0105czy\u0142o kilka godzin wcze\u015bniej, raz mia\u0142em \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce na pewno nie odzyska\u0142em pe\u0142ni si\u0142, dwa liczy\u0142em si\u0119 z tym, \u017ce w ko\u0144cu przyjdzie moment, w kt\u00f3rym b\u0119d\u0119 musia\u0142 zap\u0142aci\u0107 cen\u0119 za mocne podbiegi i jak wysoka b\u0119dzie to cena.<\/p>\n\n\n\n<p>Jako \u017ce przez kolejne kilometry wspina\u0142em si\u0119 pod g\u00f3r\u0119 i nie musia\u0142em u\u017cywa\u0107 czworog\u0142owych do hamowania zacz\u0105\u0142em nabiera\u0107 przekonania, \u017ce mo\u017ce nie b\u0119dzie tak \u017ale jak si\u0119 spodziewa\u0142em, \u017ce mo\u017ce troch\u0119 od\u017cywione i troch\u0119 odci\u0105\u017cone mi\u0119\u015bnie zaczn\u0105 cho\u0107 troch\u0119 wsp\u00f3\u0142pracowa\u0107. Niestety kr\u00f3tkie, momentami strome zbiegi pomi\u0119dzy szczytami szybko rozwia\u0142y moje z\u0142udzenia. Nie wy\u0142em z b\u00f3lu tylko dlatego, \u017ce ba\u0142em si\u0119 \u015bci\u0105gn\u0105\u0107 do siebie wilki.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie bacz\u0105c na b\u00f3l i zm\u0119czenie krok po kroku posuwa\u0142em si\u0119 do przodu i jakby nie by\u0142o zbli\u017ca\u0142em si\u0119 do mety :)) Na szczycie \u0141opiennika nie\u017ale ju\u017c podm\u0119czony i znowu g\u0142odny stan\u0105\u0142em oko w oko z moja aktualnie najwi\u0119ksz\u0105 zmor\u0105 &#8211; zbiegiem. Do punktu z wod\u0105 pozostawa\u0142o oko\u0142o 4 km, z czego oko\u0142o po\u0142owy zdecydowanie w d\u00f3\u0142. W my\u015bl ulubionej, specjalnej maksymy moich podopiecznych na szczeg\u00f3lnie ci\u0119\u017ckie WODy: &#8222;samo si\u0119 nie zrobi&#8221; wzi\u0105\u0142em si\u0119 do roboty. Odliczy\u0142em w my\u015blach: 1, 2, 3\u2026 99, 100, 101\u2026<br>To nie by\u0142o \u0142atwe i przyjemne bieganie, to w og\u00f3le nie by\u0142o bieganie, to nawet nie by\u0142o chodzenie. Gdyby zobaczyli mnie wtedy zwykli ludzie &#8211; niebiegacze ultra, to pewnie uznaliby, \u017ce obcy wyl\u0105dowali w Bieszczadach i udaj\u0105 ludzi. To by\u0142 chyba najtrudniejszy etap biegu, pami\u0119tam z niego tylko \u017ce czworog\u0142owe by\u0142y jak z betonu, \u017ce bola\u0142o jak cholera, \u017ce zbieg nie chcia\u0142 si\u0119 sko\u0144czy\u0107, \u017ce wyprzedzaj\u0105ce mnie \u015blimaki \u015bmia\u0142y si\u0119 do \u0142ez kiedy mnie mija\u0142y.<\/p>\n\n\n\n<p>Pami\u0119tacie jak z dum\u0105 pisa\u0142em, \u017ce wyprzedza\u0142em kolejnych biegaczy w drodze na \u0141opiennik? To jest w\u0142a\u015bnie ta chwila, w kt\u00f3rej musz\u0119 do nich wr\u00f3ci\u0107. Wszyscy co do jednego wyprzedzili mnie podczas mojej heroicznej walki o zej\u015bcie z \u0141opiennika :))) Nie wiem jak d\u0142ugo trwa\u0142a moja gehenna, przez jaki\u015b czas schodzi\u0142em nawet ty\u0142em bo to by\u0142o \u0142atwiejsze, ale po kilku potkni\u0119ciach i balansowaniu na granicy zjazdu na plecach g\u0142ow\u0105 w d\u00f3\u0142 po wyboistej \u015bcie\u017cce wr\u00f3ci\u0142em do bolesnego tradycyjnego sposobu &#8211; przodek do kierunku ruchu. Tak czy inaczej dotar\u0142em do drugiej cz\u0119\u015bci odcinka i kolejne oko\u0142o 2 km do punktu od\u015bwie\u017cania pokona\u0142em troch\u0119 biegn\u0105\u0107 i troch\u0119 kalecz\u0105c na odcinkach z lekkim spadem. Mi\u0142\u0105 niespodziank\u0105 na punkcie by\u0142 izotonik zamiast ohydnej wody (jak si\u0119 okaza\u0142 na kt\u00f3rym\u015b z punkt\u00f3w \u017ar\u00f3dlanej, a nie mineralnej &#8211; \u017cenada, a w kontek\u015bcie wysoko\u015bci wpisowego skandal). Napi\u0142em si\u0119 izo, dola\u0142em wody do flask\u00f3w i ruszy\u0142em dalej z optymizmem, bo teraz by\u0142a kolej na zdobywanie szczytu \ud83d\ude09<br>Do\u0142\u0105czy\u0142 do mnie sympatyczny, emerytowany g\u00f3rnik z Gliwic, jak si\u0119 okaza\u0142o s\u0105siad przez pole mojej wsp\u00f3\u0142ulubionej szwagierki (i w ten pokr\u0119tny Paulina zagra\u0142a\u015b niewielk\u0105, wr\u0119cz epizodyczn\u0105, ale jednak rol\u0119 w tej historii ;p) i razem wspi\u0119li\u015bmy si\u0119 na Hon, si\u0142\u0105 &#8222;rozp\u0119du&#8221; na Osin\u0119 i na Berest. No nie na wszystkie razem, bo tempo mojego kolegi niedoli by\u0142o troch\u0119 za wolne jak na m\u00f3j ambitny plan nadrabiania czasu na podej\u015bciach, wi\u0119c pocisn\u0105\u0142em troch\u0119 mocniej z przekonaniem, \u017ce i tak przegoni mnie na zej\u015bciu &#8211; przegoni\u0142. Podej\u015bcie mia\u0142o w sumie ze 3 i p\u00f3\u0142 kilometra i pod koniec dopad\u0142o mnie lekkie zm\u0119czenie, kiedy jednak osi\u0105gn\u0105\u0142em najwy\u017cszy punkt i spojrza\u0142em w d\u00f3\u0142, gdzie za chwil\u0119 mia\u0142em rozpocz\u0105\u0107 zej\u015bcie wcale si\u0119 nie ucieszy\u0142em. Zej\u015bcie do punktu \u017bubracze bola\u0142o, walka z betonowymi czw\u00f3rkami trwa\u0142a, ci\u0105gn\u0119\u0142a si\u0119 i tym razem w niesko\u0144czono\u015b\u0107, ale wszystko si\u0119 kiedy\u015b ko\u0144czy wi\u0119c koniec ko\u0144c\u00f3w dotar\u0142em do punktu. Chwila oddechu, nawodnienie, uzupe\u0142nienie wody i mi\u0142a niespodzianka przek\u0105ski plus optymistyczna wizja zdobywania kolejnej g\u00f3ry pozwoli\u0142y nabra\u0107 dystansu do niedawnych koszmarnych prze\u017cy\u0107 na zej\u015bciu i z optymizmem spojrze\u0107 w przysz\u0142o\u015b\u0107. Lekki niepok\u00f3j towarzyszy\u0142 jedynie kontroli czasu, p\u0142yn\u0105\u0142 nieub\u0142aganie, a ja traci\u0142em go coraz wi\u0119cej na zej\u015bciach.<\/p>\n\n\n\n<p>Rozpocz\u0105\u0142em podej\u015bcie pod Zwornik &#8211; wielu uczestnik\u00f3w m\u00f3wi\u0142o p\u00f3\u017aniej, \u017ce to by\u0142 najtrudniejszy do zdobycia szczyt. Na mnie nie zrobi\u0142 wi\u0119kszego wra\u017cenia ni\u017c pozosta\u0142e g\u00f3ry, mo\u017ce odzyska\u0142em troch\u0119 si\u0142 i zapa\u0142u na punkcie, mo\u017ce nie by\u0142 taki trudny, a mo\u017ce nie by\u0142em taki s\u0142aby. By\u0142o ci\u0119\u017cko, 4 kilometry ca\u0142y czas pod g\u00f3r\u0119, najpierw delikatnie, a potem coraz stromiej, d\u0142uga, zaro\u015bni\u0119ta, kr\u0119ta \u015bcie\u017cka, pe\u0142na przeszk\u00f3d\u2026 krok za krokiem, systematycznie gramoli\u0142em si\u0119 na szczyt, znowu dogoni\u0142em i przegoni\u0142em kilku zawodnik\u00f3w i straci\u0142em wi\u0119kszo\u015b\u0107 si\u0142 ale dotar\u0142em na g\u00f3r\u0119 \u017ceby zmierzy\u0107 si\u0119 nie wiem kt\u00f3ry to ju\u017c raz ze zbiegiem. Znowu przegra\u0142em \ud83d\ude41 bola\u0142o jak diabli, a droga w d\u00f3\u0142 urozmaicona by\u0142a tym razem le\u017c\u0105cymi drzewami w poprzek drogi, rozjechanymi, b\u0142otnistymi koleinami i wielkimi, na ca\u0142\u0105 szeroko\u015b\u0107 drogi rozlanymi ka\u0142u\u017cami. Dla odmiany tym razem na dole czeka\u0142a promocja \ud83d\ude09 ostatni kilometr do punktu by\u0142 po p\u0142askim i do tego po r\u00f3wnym, ale \u017ceby nie przewr\u00f3ci\u0142o mi si\u0119 w g\u0142owie ze szcz\u0119\u015bcia s\u0142o\u0144ce pali\u0142o jak na pustyni.<\/p>\n\n\n\n<p>Na punkcie czeka\u0142y znowu przek\u0105ski (dzi\u0119ki!) i ciep\u0142a niestety woda (wsp\u00f3\u0142czuj\u0119 obsadzie punktu, bo ustawili ich na patelni). Podjad\u0142em i popi\u0142em, dola\u0142em wody do flask\u00f3w i szybciutko ruszy\u0142em dalej. Zacz\u0105\u0142em si\u0119 spieszy\u0107 i stara\u0142em si\u0119 korzysta\u0107 maksymalnie z odcink\u00f3w p\u0142askich i pod g\u00f3r\u0119 bo czas stracony na zej\u015bciu coraz bardziej dzia\u0142a\u0142 na moj\u0105 niekorzy\u015b\u0107. Zacz\u0105\u0142em niepokoi\u0107 si\u0119 o to czy zmieszcz\u0119 si\u0119 w limicie czasu. Traci\u0142em ca\u0142y czas na zej\u015bciach, a niestety ci\u0105g\u0142e podkr\u0119canie tempa na podej\u015bciach zostawi\u0142o ju\u017c \u015blad w organizmie i czu\u0142em, \u017ce coraz trudniej b\u0119dzie wykrzesa\u0107 z siebie si\u0142y w drodze pod g\u00f3r\u0119, by\u0142em ju\u017c po prostu s\u0142abszy. Chwila po p\u0142askim, przez pole i znowu do lasu na szlak. Tym razem trasa prowadzi\u0142a wzd\u0142u\u017c granicy polsko-s\u0142owackiej, pocz\u0105tkowo mocniej pod g\u00f3r\u0119, jakie\u015b 5 kilometr\u00f3w z przewy\u017cszeniem ko\u0142o 300 m, i ten odcinek pokona\u0142em jak na moje \u00f3wczesne mo\u017cliwo\u015bci ca\u0142kiem g\u0142adko (prawie nie by\u0142o w d\u00f3\u0142) ale kiedy dotar\u0142em na wysoko\u015b\u0107 oko\u0142o kilometra zacz\u0105\u0142em w\u0105tpi\u0107. Zacz\u0105\u0142em w\u0105tpi\u0107 w to, \u017ce zd\u0105\u017c\u0119 na czas do punktu na 104 kilometrze i \u017ce w og\u00f3le zd\u0105\u017c\u0119 na czas dotrze\u0107 do mety. Zacz\u0105\u0142em kalkulowa\u0107 ile czasu strac\u0119 za chwil\u0119 na zej\u015bciu i czy wystarczy mi si\u0142 \u017ceby zawalczy\u0107 pod kolejn\u0105 g\u00f3r\u0119\u2026 zastanawia\u0142em si\u0119 nawet przez chwil\u0119 czy nie ratowa\u0107 resztek czworog\u0142owych i nie zej\u015b\u0107 z trasy przy najbli\u017cszej okazji bo perspektywa kolejnych kilku godzin katowania mi\u0119\u015bni i przegrania z czasem nie by\u0142a buduj\u0105ca.<\/p>\n\n\n\n<p>Wtedy wydarzy\u0142o si\u0119 co\u015b (a w zasadzie nie wydarzy\u0142o) co przywr\u00f3ci\u0142o mi wiar\u0119 w to \u017ce zd\u0105\u017c\u0119. Zbiegu, kt\u00f3rego si\u0119 spodziewa\u0142em i obawia\u0142em nie by\u0142o, szlak przez kolejne 6 kilometr\u00f3w by\u0142 ledwie &#8222;pofa\u0142dowany&#8221;, przewy\u017cszenia i zbiegi nie by\u0142y wy\u017csze ni\u017c jakie\u015b 50-60 m wi\u0119c moje tempo wzros\u0142o wr\u0119cz drastycznie, optymizm eksplodowa\u0142, a b\u00f3l na odcinkach sko\u015bnych w d\u00f3\u0142\u2026 no c\u00f3\u017c bola\u0142o jak cholera ale kr\u00f3tko \ud83d\ude42 Trafi\u0142 mi si\u0119 kolejny towarzysz podr\u00f3\u017cy, ch\u0142opak mia\u0142 problemy z \u0142ydkami, ja z czworog\u0142owymi, razem pokonali\u015bmy te kilometry w ca\u0142kiem niez\u0142ym tempie, nawet uda\u0142o nam si\u0119 dogoni\u0107 kilka os\u00f3b. W ko\u0144cu dotarli\u015bmy do ostatniego odcinka przed punktem na prze\u0142\u0119czy Roztoki i tam nasze drogi si\u0119 rozesz\u0142y \ud83d\ude42 oczywi\u015bcie ostatnie p\u00f3\u0142tora kilometra prowadzi\u0142 w d\u00f3\u0142, niby nie tak du\u017co bo mniej wi\u0119cej 200 m ale dla mnie by\u0142o to r\u00f3wnie du\u017co jak 2000. W cierpieniu cierpliwie toczy\u0142em si\u0119 na d\u00f3\u0142 i jak zawsze tak i tym razem dotar\u0142em do celu.<\/p>\n\n\n\n<p>Zjad\u0142em pieczonego ziemniaka, kilka kawa\u0142k\u00f3w kabanosa, uzupe\u0142ni\u0142em zapas wody, zostawi\u0142em wi\u0119kszo\u015b\u0107 rzeczy kt\u00f3re targa\u0142em na plecach przez ostatnie 103 i p\u00f3\u0142 kilometra (w tym kurtk\u0119 przeciwdeszczow\u0105 i foli\u0119) wzi\u0105\u0142em gar\u015b\u0107 \u017celk\u00f3w na drog\u0119 i rozpocz\u0105\u0142em ostatni etap tej wycieczki, niespe\u0142na 12 kilometr\u00f3w, Okr\u0105glik 1101 mnp, Jas\u0142o 1153, Szczawnik 1098, Ma\u0142e Jas\u0142o 1103, Worwosoka 1024 i p\u00f3\u017aniej 5 kilometr\u00f3w g\u0142\u00f3wnie w d\u00f3\u0142 przez jakie\u015b mniejsze g\u00f3rki. Tymczasem nad moj\u0105 g\u0142ow\u0105 zacz\u0119\u0142y zbiera\u0107 si\u0119 ciemne chmury\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>cdn&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dawno tak nie ucieszy\u0142 mnie widok punktu \u017cywieniowego jak tego s\u0142onecznego poranka dnia 2 czerwca oko\u0142o 5:20 po\u015br\u00f3d bieszczadzkich szczyt\u00f3w.&hellip;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":111,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[2],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/24"}],"collection":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=24"}],"version-history":[{"count":4,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/24\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":156,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/24\/revisions\/156"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/111"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=24"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=24"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.pankow.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=24"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}